Indiana Jones 5 był porażką finansową w kinach, mimo to Harrison Ford cieszy się, że film powstał

Indiana Jones 5 był porażką finansową w kinach, mimo to Harrison Ford cieszy się, że film powstał

Harrison Ford od lat uchodzi za ikonę kina akcji, ale ma też inne oblicze – to człowiek praktyczny, rzemieślnik i pasjonat lotnictwa. W wieku 82 lat, wciąż aktywnie działający w branży filmowej, postanowił stworzyć w swoim domu prywatny warsztat, odzyskując część swojej dawnej pasji do majsterkowania.

Domowy warsztat Forda

Brak narzędzi w domu stał się dla Forda frustrujący, dlatego namówił żonę, aktorkę Calistę Flockhart, aby oddała jedno z miejsc parkingowych na jego potrzeby. Powstał tam niewielki, ale funkcjonalny warsztat, wyposażony w przenośne narzędzia budowlane.

„Pytają: ‘Co robisz?’ – opowiadał aktor, zamrużywszy oczy niczym Han Solo tłumaczący coś Luke’owi Skywalkerowi.
– ‘Nie wiem. Tworzę warsztat!'
A potem: ‘Co z nim zrobisz?’
– 'Cokolwiek będzie trzeba. Teraz mam swoje narzędzia i mogę to zrobić.’”

Dla Forda warsztat to nie tylko miejsce napraw – to swoisty symbol niezależności i możliwości działania, które łączą w sobie cechy zarówno artystycznego warsztatu, jak i rzemieślniczej pracowni. To tutaj aktor przypomina sobie o swoich korzeniach – zanim stał się gwiazdą, był pracownikiem fizycznym, ceniącym wartość praktycznych umiejętności.

To miejsce służy mu nie tylko do prac manualnych – tam też czyta scenariusze i przygotowuje się do ról.

Ewakuacja i spojrzenie na sztukę aktorską

Na początku roku Ford musiał opuścić swój dom w Brentwood z powodu pożarów w Los Angeles. Po tygodniu wrócił do ocalałej rezydencji, ale sytuacja skłoniła go do refleksji nad ulotnością wszystkiego, w tym kariery aktorskiej.

Ford nigdy nie uważał się za artystę. „To rzemiosło jak każde inne” – mówi. Nie postrzega swojego zawodu wyłącznie przez pryzmat spektakularnych scen akcji czy efektownych sekwencji filmowych. Dla niego aktorstwo to metoda pracy, której sednem jest systematyczny, niemal rzemieślniczy proces twórczy. Porównuje swoje podejście do do pracy hydraulika składającego rury lub konia ciągnącego ładunek – proces, w którym każdy element, choć pozornie drobny, jest niezbędny do stworzenia całości. Jego podejście do aktorstwa jest praktyczne, a proces – metodyczny. Może dlatego jego postaci, od Hana Solo po Indianę Jonesa, wydają się tak autentyczne.

Nowe wyzwania: telewizja i Marvel

Przez dziesięciolecia Ford kojarzony był głównie z kinowymi hitami, jednak ostatnie lata przyniosły mu nowe wyzwania, a telewizja stała się przestrzenią do eksperymentowania z formą i treścią. Aktualnie występuje w dwóch serialach: 1923, prequelu Yellowstone, oraz Shrinking, gdzie wciela się w terapeutę zmagającego się z chorobą Parkinsona.

„Wchodzę w sceny z zupełnie nieprzewidywalnym efektem emocjonalnym – czasem się śmieję, a innym razem pojawia się łza na policzku. Co do cholery tu się dzieje?” – przyznaje Ford, opisując intensywność pracy nad nowymi rolami. Dla niego każdy projekt to swego rodzaju trening emocjonalny, który pomaga odkrywać nowe aspekty samego siebie i poszerzać granice twórczego wyrazu.

Rola w Shrinking pokazała Forda z nowej strony. Początkowo jego postać miała być jedynie zrzędliwym mentorem, ale Ford wnosi do niej ciepło i humor.

Czy katastrofa lotnicza, którą przeżył w 2015 roku, zmieniła jego podejście? „Tak wyglądałem po wypadku” – powiedział Mirren na planie 1923, gdy kręcili scenę, w której jego postać jest ciężko ranna.

Zaskoczył samego siebie, odnajdując radość w długoterminowym procesie budowania postaci w telewizji.

„To niespodzianka za każdym razem, gdy trafia do mnie scenariusz” – przyznaje.

„Coś magicznego wydarzyło się z Harrisonem” – mówi Helen Mirren, jego ekranowa partnerka. „Teraz otwiera się przed nim droga do wyrażania emocji.”

Podjął także wyzwanie w uniwersum Marvela. W Captain America: Brave New World wcieli się w generała, który zostaje prezydentem USA – Thaddeusa Rossa. Ford przyjął nawet tę rolę bez czytania scenariusza.

„Nie wiedziałem, że na końcu zmienię się w Red Hulka” – żartuje Ford.

Jego udział w Marvel Cinematic Universe jest znaczącym krokiem w jego karierze, ponieważ MCU jest jednym z największych i najbardziej dochodowych franczyz w historii kina. Ford nie ukrywa, że decyzja o dołączeniu do Marvela wynikała zarówno z fascynacji projektem, dużych pieniędzy, jak i chęci pracy z utalentowanymi twórcami i aktorami. Mimo że wielu jego rówieśników krytykuje współczesne kino superbohaterskie, Ford podchodzi do tego z dystansem i otwartością.

Porażka Indiany Jonesa

Mimo ogromnego sentymentu Forda do roli Indiany Jonesa, jego ostatni film z tej serii – Indiana Jones i artefakt przeznaczenia – okazał się finansową porażką. Produkcja, choć miała ogromny budżet, nie spełniła oczekiwań w box office, co było dla aktora rozczarowaniem. „Wpadki się zdarzają” – powiedział Ford. „To ja naprawdę czułem, że jest jeszcze inna historia do opowiedzenia. Chciałem dać Indy'emu jeszcze jedną szansę – podnieść go, otrzepać kurz z tyłka i wystawić na próbę.”

Pomimo chłodnego przyjęcia filmu Ford podkreśla, że nie żałuje powrotu do tej roli i jest dumny z ostatniego wcielenia swojego legendarnego bohatera.

Lotnictwo – druga pasja Forda

Oprócz pracy aktorskiej i pasji do majsterkowania, Harrison Ford od lat pielęgnuje miłość do latania. Jego lotniczy hangar, usytuowany niedaleko LAX na lotnisku komunalnym, to miejsce, w którym łączą się pasja, historia i technologia. W przestronnej hali, zalanej naturalnym światłem, aktor prezentuje unikatową kolekcję pamiątek związanych z lotnictwem – od szklanego bibelotu z torontowskiego muzeum, po gablotkę z pistoletowym laserem Hana Solo.

Lotnictwo daje Fordowi coś więcej niż tylko możliwość szybkiego przemieszczania się – to przede wszystkim sposób na oderwanie się od codzienności i zyskanie nowej perspektywy. „Patrząc z kokpitu, widzisz historię. Widzisz, jak powstawały miejsca, gdzie ludzie mieszkają” – podkreśla, opisując niezwykłą wolność, jaką daje latanie. Nawet prozaiczne elementy, jak konieczność zatrzymywania się co dwie i pół godziny, aby „rozprostować nogi” czy załatwić inne potrzeby, stają się częścią przygody.

Ford często wspomina, że praca z maszynami wymagającymi ciągłego treningu i dyscypliny jest dla niego drugim zawodem, który pozwala mu utrzymać formę i koncentrację.

Ford i przyszłość kina

Harrison Ford od lat angażuje się również w działalność prospołeczną i ekologiczną. Jako członek zarządu Conservation International od 33 lat, aktor nie szczędzi wysiłków, aby zwrócić uwagę na problemy naszej planety. Jego słynne wystąpienia na międzynarodowych szczytach, m.in. w ONZ, gdzie przypominał, że „Kiedy w twoim domu wybuchnie pożar w jednym pokoju, nie mówisz: 'W jednym pokoju w moim domu wybuchł pożar', tylko: 'Mój dom się pali'. A mamy tylko jeden dom.”, stanowią mocny apel do globalnej odpowiedzialności za środowisko.

Ford podkreśla, że troska o Ziemię to kwestia osobista – coś, co łączy go z ludźmi na całym świecie. Jego działania, zarówno w sferze dyplomacji, jak i w inicjatywach lokalnych, pokazują, że nawet ikony filmowe mogą mieć głęboki wpływ na debatę o przyszłości naszej planety. W czasach, gdy media społecznościowe często upraszczają przekaz, aktor wybiera drogę działania za kulisami, skupiając się na realnych efektach i dialogu z liderami międzynarodowymi.

W obliczu rosnącej roli technologii, Ford nie kryje zaniepokojenia dotyczącymi przyszłości aktorstwa – zwłaszcza w kontekście możliwości wykorzystywania sztucznej inteligencji do tworzenia cyfrowych replik aktorów. Jego stanowisko jest jasne: „Nie potrzebujesz sztucznej inteligencji, żeby ukraść moją duszę. Już wystarczy kilka groszy, dobre pomysły i talent” – powiedział, odnosząc się do gry wideo Indiana Jones z 2024 roku, w której inny aktor, Troy Baker, użyczył głosu oraz wcielił się w postać, wykorzystując technologię przechwytywania ruchu, tworząc skomputeryzowaną wersję słynnego archeologa.

„Zrobił genialną robotę, a do tego nie potrzeba było AI” – dodał Ford.

Ford zauważa zmiany w przemyśle filmowym: „Brakuje mi czasu, gdy kino łączyło ludzi. Teraz pracujemy dla niszowych odbiorców.”

A co z Marvel Cinematic Universe? „To duża nisza” – kwituje z przekąsem.

powiązane